Czy logopedia musi ograniczać się do żmudnych ćwiczeń przed lustrem? Ostatnie zajęcia z moimi trzema uczennicami udowodniły, że absolutnie nie! Dziewczynki założyły fartuszki oraz czapki i zamieniły się w małych kucharzy, dla których najważniejszymi składnikami były słowa. Najpierw każda z uczennic skomponowała własną pizzę, wybierając obrazki ze składnikami zawierającymi ćwiczone głoski. Do każdego z nich kucharze musieli samodzielnie wymyślić pasujący przymiotnik. Następnie przyszedł czas na „deser rymów”. Dziewczynki losowały słowa i dobierały do nich pasujące obrazki, a finałem było tworzenie własnych, często bardzo zabawnych rymowanek. Zadania, choć atrakcyjne, okazały się sporym wyzwaniem, dlatego za każdy sukces przyznawałam pieczątkę kucharza. Atmosfera była tak apetyczna, że umówiłyśmy się na wspólne pieczenie pizzy podczas kolejnego spotkania.
Drodzy Rodzice, trening logopedyczny nie musi być przykrym obowiązkiem. Oto jak możecie zamienić domową kuchnię w gabinet pełen zabawy:
- Logopedyczne gotowanie: Podczas przygotowywania posiłków nazywajcie składniki zawierające ćwiczone głoski i wymyślajcie do nich niezwykłe przymiotniki (np. „szumiąca szynka”, „roztrzepana rzodkiewka”).
- Deser rymów: Wymyślajcie rymy do przedmiotów znajdujących się w kuchni. Nie bójcie się tworzyć śmiesznych, nieistniejących słów. To świetnie rozwija słuch fonematyczny!
-Przykład: Wybierzcie słowo „kasza” i szukajcie rymów: „kasza – nasza, kasza – wasza, kasza – pasza”. Możecie też wymyślać zabawne połączenia, jak „kaszo-masza”.
- Przepis na ulubione danie: Niech dziecko samo przygotuje „przepis” na swoje ulubione danie, dbając o wyraźną wymowę.
-Przykład dla głoski R: „Różowa pasta z rzodkiewką” – potrzebujemy: ryżu, rzodkiewki, rukoli. Przygotowanie: „Roztrzepane ręce robią ryż, robią rzodkiewkę i radośnie rozsypują rukolę!”
Pamiętajcie, im więcej zabawy, tym szybciej pojawiają się efekty!
